niedziela, 24 sierpnia 2014

Travel time

     Podróżowanie to coś co ostatnio sprawia mi na prawdę dużo radości. Odkrywanie nowych miejsc, nowych zakątków jest czymś niesamowitym, chociaż powracaniem do tych już zwiedzonych też jest świetne.
Ostatnio zakochałam się w Tatrach, ale od innej strony, nie patrząc z Zakopanego, tylko spacerując po nich. Zdobywanie nawet niewielkich szczytów, ale z wielkim wysiłkiem, jak na niedoświadczonego alpinistę przystało, jest nie do opisania. Żeby wejść na szlak musiałam przejść całe Zakopane, jakieś 3-4 km, więc wielokrotnie przed wejściem na teren TPN miałam ochotę się poddać, na szczęście wszystkie moje cele zdobyłam: Sarnia Skała, Nosal oraz Gubałówka. Oczywiście wszytko swoimi niestandardowymi trasami, które załączam poniżej wraz z zdjęciami ;)
Nie ufajcie mapą google w kwestii czasu pokonywania tych tras!
 Tak wyglądała cała Dolina Olczyska, błoto, błoto i jeszcze raz błoto :)
  Fot. me, mum


Ola 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Chyba wiem to na pewno

   Chyba będę sobie tutaj tak od czasu do czasu pisać
  Chyba za tym tęsknię
  Chyba mnie to cieszyło, a może to przyzwyczajenie?
  Chyba coś mi to dawało
  Chyba wolę jak tutaj nikogo nie ma oprócz mnie
  Chyba lubię pierwsze zdjęcie
  Chciałabym być niewidzialna
  Chyba.



 Uwielbiam burze, jak jestem w domu oczywiście.
 Fot. Karo

Bluzka - sh|| Legginsy - sh|| Koszula - sh|| Buty - CCC

Maolamia

niedziela, 6 lipca 2014

Bang, bang

     Nie wiem czy chcę tu jeszcze pisać, czy nie. Nie wiem czego chce, nagle życie stało się jednym wielkim znakiem zapytania. Nie wiem gdzie są granice, pogubiłam je. Kiedy jest dobrze, a kiedy jest źle? Czy w ogóle jesteśmy w stanie określić, że ktoś ma gorzej, a ktoś lepiej? Powinniśmy dzielić problemy na mniej ważne lub bardziej? Bo dla Ktosia problemem jest brak mleka w lodówce, gdy ma ochotę na budyń, a dla Kogoś to, że od dwóch miesięcy szuka pracy i nie może jej znaleźć i ma zaciągnięte kredyty u lichwiarzy. Obie te postacie czują się przybite, dla Ktosia to prawdopodobnie chwilowy stan, bo przecież może pójść do sklepu i kupić mleko, problem może się nieco pogłębić gdy jest święto i wszystkie sklepy są zamknięte, a Ktoś i tak nie ma pieniędzy. Kogoś natomiast tkwi w poważnym bagnie, dla wielu osób rozwiązaniem dla Kogoś byłoby targnięcie się na swoje życie, bo w sumie ma do tego prawo, baa, nawet powinien tak zrobić, żeby pokazać jak ciężko w tym kraju jest zdobyć prace, jak człowiek mimo wykształcenia i chęci żyje na skraju nędzy. Jego samobójstwo zostałoby okrzyknięte przez media śmiercią męczeńską. Jeśli Ktoś przyjąłby bagatelną dawkę tabletek nasennych, w wyniku czego wylądowałby 3 metry pod ziemią, wszyscy uważali by go za osobę dla której brakło miejsca w szpitalu psychiatrycznym. No więc ja się pytam dlaczego? Kto wyznaczył takie granice, czemu coś jest uznawane za normalne, a coś innego nie.
Pomału dochodzę do wniosku, że wagę problemów wyznacza stan. Są ludzie, którzy pomimo tego, że stracili właśnie dom czują się szczęśliwi, bo mają ukochanych ludzi obok, bądź cieszą się tym, że wciąż mają jeszcze pracę..? Z drugiej strony są ludzie, którzy mają dach nad głową, mają co jeść, mają przyjaciół, z pozoru można powiedzieć, że mają wszystko, a mimo to z tym, że nie ma mleka w lodówce nie potrafią sobie poradzić..

#Coelho#Ty#wariacie#ryjesz#mózg






 Fot. Karolajn 
 Zdjęcia z marca, kiedyś mi się podobały, teraz jakoś dziwnie, nie widzę na nich siebie.

Ola

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Raz, dwa, TRZY!

15 kwietnia bieżącego roku, to dzień w którym mija trzecia rocznica istnienia bloga ;) Co prawda od początku zmieniła się nazwa, skład i wygląd, ale jednak jest! Mam nadzieję, że być, jeszcze trochę pobędzie. Nie musi się wychylać, żeby tylko był. Od czasu do czasu pojawił się jakiś sensowny tekst z niczego sobie zdjęciami, żeby zdarzyli się jacyś sympatyczni Czytelnicy, którzy mają coś ciekawego do powiedzenia, krytykują, zachwycają się, są obojętni, ale na poziomie. Żeby mój styl błądził, gubił się, ale żeby gdzieś po drodze się przez to odnalazł, by w końcu czuć się pewnie, dobrze i wygodnie. Być może to wszystko składa się na charakter, ale moim zdaniem ciuchy potrafią wiele zmienić w naszym samopoczuciu, co nie zmienia faktu, że nieustanie trzeba pracować nad samym sobą.
Dużo więcej zdjęć.
Dobry klimat.
W spust migawki namiętnie pstrykała Basia ;*
 Fot. B!

Bluzka - sh|| Szorty - sh|| Kurtka - H&M|| Naszyjnik - House


Buziaki dla wszystkich
Ola

sobota, 5 kwietnia 2014

CFW14-report

Cracow Fashion Week 2014 dobiegł końca. W tej edycji dużo się działo, oj dużo. Zacznę od początku, chociaż przypominam, że byłam wolontariuszką, więc wszystko będzie pokazane raczej z tej perspektywy :)

Środa 19.03 - Nowohuckie Centrum Kultury - WYSTAWA
   W tym dniu byłam złą uczennicą i nie poszłam do szkoły, zamiast tego wolałam udać się do NCK-u na montaż wystawy absolwentów Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru. Zawsze uznawałam to za dość prostą rzecz w wykonaniu, to w końcu powieszenie tylko kilku obrazów, rysunków. Jednak tak w skrócie: gwoździe, młotki, kombinerki, druty, druciki, sznureczki, drabina i jakieś 5 godzin z życia.. Osobiście uważam, że było warto, bo wystawa wyglądała świetnie pod względem estetycznym, ale przede wszystkim za sprawą prac jakie się tam znajdowały.

Sobota 22.03 - Nowohuckie Centrum Kultury - POKAZ
   Pierwsza część Cracow Fashion Awards to pokaz 52 kolekcji, z czego widziałam około 10. Niby podczas pokazów nie było nic wielkiego do zrobienia, oprócz pilnowania stoiska z gazetkami. Jednak przez to, że już widziałam jak to mniej więcej wszystko wygląda oraz, że nie mieliśmy dostępu do tajnych przejść pod samą scenę, gazetki wydały mi się ciekawszym zajęciem. Plus niespecjalnie polecam imprezować dzień przed takimi wydarzeniami ;)

Niedziela 23.03 - Muzeum Inżynierii Miejskiej - POKAZ
   Ten dzień podobał mi się najbardziej. Co prawda zaczęliśmy go od trzygodzinnej przerwy, ale mile spędziliśmy ten czas na integracji ;) Później jak już dostaliśmy zadania to ciężko było o chwilę przerwy. Organizowanie szatni (pisanie numerków, przyklejanie), odprowadzanie do VIP-roomu - trafiła mi się Krystyna Mazurówna, bardzo sympatyczna kobieta ;) A propos znanych osób widziałam Ewe Minge, która zbyt dobrego wrażenia na mnie nie zrobiła, ciemne okularki w środku budynku, zadarty nos, no i te jej operacje plastyczne... Wracając do moich zadań to zdarzyło mi się też usadzać gości, sprawdzać zaproszenia, pilnować biżuterii na backstage'u podczas pokazu, czyli pooglądałam sobie przebierających się w tempie ekspresowym modeli i modelki, skakających wokół nich projektantów, czyli po prostu jak to wygląda=opanowany chaos. Jeśli chodzi wybiegu to znalazło się na nim 15 najlepszych kolekcji z dnia poprzedniego oraz gościnnie zaprezentowali się artyści z innych krajów. Sam pokaz oglądałam tylko przez krótką chwilę, ponieważ zdecydowaną większość czasu spędziłam przyglądając się wszystkiemu od strony organizacyjnej :)


Czwartek 27.03 - Artystyczna Alternatywa - WARSZTATY
   Jeśli chodzi o ten dzień to wszystko wypadło dość spontanicznie, bo gdyby nie moja kuzynka Karolina i jej koleżanka Klaudia to pewnie spędziłabym to popołudnie w domu nad książkami. Zamiast tego uczestniczyłam w wykładzie (na część bardziej warsztatową się "troszkę" spóźniłyśmy) na temat "Mowy koloru i ubioru", który prowadziła Agnieszka Rokosa. Sporej ilości rzeczy byłam świadoma, części nie do końca, a części po prostu nie wiedziałam.
   Oto kilka ciekawszych i przydatniejszych wiadomości, których nie każdy jest świadom:
* musztardowy jest idealnym kolorem na L4, sprawia, że wyglądamy "marniej"
* czarny nie wyszczupla, biel nie pogrubia!
*  biały pokazuje, że ktoś jest otwarty na wiedzę, jak również, że ktoś się "wykąpał", wyglądamy w nim świeżo, nawet po całym dniu pracy
* niebieski to tak zwany kolor biznesu, podkreśla naszą stanowczość, warto ubrać się w niebieską koszulę, gdy chcemy dostać podwyżkę ;)
*  żółty jest najbardziej widocznym kolorem, więc jeśli nie chcemy być pytani lub po prostu mamy gorszy dzień to wiemy jakiego koloru unikać, jednocześnie odmładza.

   Oprócz wykładów pani Agnieszka zaproponowała pięciominutowe spotkanie z każdą z uczestniczek, podczas którego można było zadać nurtujące nas pytania. Tamtego dnia byłam ubrana trochę wbrew ogólnie przyjętym zasadom stylizacji, do których swoją drogą się nie za bardzo stosuję, bo sama sobie jestem "stylistką" i czasami nie mogę się oprzeć skrzywdzeniu mojej figury. W każdym bądź razie pani Agnieszka stwierdziła, że dobrze się ukrywam, bo nie powiedziałaby nigdy, że mam taką sylwetkę jaką mam. Więc jeśli narzekam na swoją figurę to mam ku temu powody, a prawda jest taka, że różnica między tym jak wygląda się w ciuchach, a bez jest ogromna :)

Piętek 28.03 Niebieski Art Hotrl&Spa - POKAZ
   Najluźniejszy dzień ze wszystkich, już kompletnie bez stresu. Pomoc projektantom przy przenoszeniu rzeczy za kulisy i pomoc przy przebieraniu/ubieraniu modelek ;) Jedynym problemem było bardzo mało miejsca za kulisami, pomieszczenie 3x3(mniej więcej, kiepska jestem w tych sprawach) + niewielki korytarz + stojaki na ubrania + modelki + projektanci + ludzie z ekipy, więc było ciężko, ale daliśmy radę.

   Podsumowując Cracow Fashion Week 2014 uważam, że wypadł dużo lepiej niż ten zeszłoroczny, więc mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej. Na prawdę praca przy organizacji tego typu imprez to świetna sprawa  sprawia mi dużo radości, a współpraca z taką ekipą  to czysta przyjemność. W przyszłym roku koniecznie powtórka! :)


Dodatkowo krótki filmik zmontowany z materiałów, 
które udało mi się nagrać + zdjęcia, niestety powtarzają się z tymi z postu, więc lojalnie uprzedzam.
video



x.o.x.o.
Ola